Oto Stacja LAS!

Drodzy miłośnicy jedzenia, pięknych fotografii i kulinarnych stylizacji. Przedstawiam Wam Stację LAS, czyli nową markę, którą powołaliśmy do życia z Adamem Cisowskim. Dla kogo? Dla wszystkich, którzy uwielbiają dobre jedzenie. Cenią chrupiącą skórkę chleba, rozpływające się w ustach mięso, sok ze świeżych owoców, krem czekoladowy i lody z prawdziwą śmietaną.

Co będziemy robić?

  • Sesje fotograficzne o charakterze kulinarnym (właściwie już je robimy) dla restauracji, pubów, klubów, winiarni, kawiarni, piekarni i producentów żywności
  • Aranżacje i stylizacje kulinarne, których często na fotografiach brakuje
  • Teksty i reportaże o charakterze kulinarnym, by tworzyły całość ze zdjęciami i filmami wyprodukowanymi przez nas
  • Eventy kulinarne i… całą masę innych rzeczy.

Poznajcie Stację LAS, a jeśli chcecie wiedzieć jak powstała – zapraszam do krótkiego wpisu poniżej. Jedno jest pewne: marzenia się spełniają, ale pod warunkiem, że się o nie walczy i nie odpuszcza. Łatwo jest stracić wiarę po trzydziestym mailu, na którego nikt nie odpisał, ale nie tędy droga. Jak było z nami? Przeczytajcie!

Fot. Adam Cisowski (www.adamcisowski.pl)

Najpierw było jedzenie i książka

Zaczęliśmy od książki Jedzenie przyprawione lasem, która ukazała się pod koniec ubiegłego roku. W publikacji znalazło się 65 zdjęć Adama i odpowiednio – 65 przepisów i aranżacji przygotowanych przeze mnie. Dziś wiemy, że książka wyprzedała się na zero, a my rozpoczęliśmy pracę nad kolejną. Wtedy cieszyliśmy się samym tworzeniem. Wszystkie zdjęcia robiliśmy na Mazurach. W lesie, na pomostach, plażach, polanach, na drewnianych krążkach, albo na kocu. Chcieliśmy pokazać nie tylko jedzenie, ale przede wszystkim klimat, zieleń, spokój, naturę. Jasne, że brodziliśmy po pachy w błocie, by donieść zupę rybną na pomost. Jasne, że żarły nas komary 24h. Jasne, że chodziliśmy głodni (w to nikt nie wierzy, ale tak było), bo zanim zrobiliśmy zdjęcia minęło kilka godzin, a jedzenie było zimne, suche i w mrówkach lub biedronkach. Zrobiliśmy łącznie 7000 zdjęć (sama w to nie wierzę) i wybraliśmy 65. To była niesamowita przygoda.

Fot. Adam Cisowski

Później dostaliśmy rubrykę kulinarną w Lounge Magazyn

Promowaliśmy książkę, organizowaliśmy spotkania autorskie i cały czas dziwiliśmy się, że ktoś chce korzystać z moich przepisów, haha (żarcik, żarcik). W pewnym momencie mieliśmy tak dużo nowych zdjęć i pomysłów na dania, że zaczęliśmy je opracowywać w formie odcinków publikowanych w Lounge Magazyn. Naszą rubrykę nazwaliśmy „Las na talerzu”. Czy wszystko było takie piękne i kolorowe jak w tym opisie? Nie. Czy chcieliśmy się zabić po drodze sto razy? Tak!

Lounge Magazyn, odc. 5

Początki Stacji LAS

W pewnym momencie okazało się, że nasze zdjęcia wyskakują z lodówki (za co serdecznie przepraszamy), a my publikujemy je na blogu, w gazecie i mediach społecznościowych. Zaczęły zgłaszać się do nas firmy, kawiarnie i restauracje, byśmy zrobili dla nich zarówno zdjęcia, jak i aranżacje. Pierwsze sesje zrealizowaliśmy w moim rodzinnym Rzeszowie, kolejną (w piekarni) planujemy w Warszawie, jeszcze kolejną (w pizzerii) na Mazurach. Aby móc realizować sesje zdjęciowe dla klientów (a nie tylko na nasze potrzeby) powstała Stacja LAS.

Zajrzyjcie na naszą stronę i do portfolio, napiszcie co Wam się podoba, a co warto byłoby zmienić i co najważniejsze: jeśli znacie firmę lub restaurację, która potrzebuje dobrych zdjęć kulinarnych dajcie jej o nas znać! Odwdzięczymy się czymś pysznym.

Jedna z naszych realizacji pod szyldem Stacja LAS. Zdjęcia: Adam Cisowski, stylizacja: Aga Żelazko

Jedna z naszych realizacji pod szyldem Stacja LAS

Jedna z naszych realizacji pod szyldem Stacja LAS